wtorek, 4 października 2011

Kaczyński u Lisa. Zobacz.

Jak pokazują rosnące słupki sondażowe, kampania wyborcza Prawa i Sprawiedliwości daje realne efekty. Ocieplenie wizerunku, umiarkowana krytyka przeciwników, trafnie skierowane spoty wyborcze, walka o młodych i niezdecydowanych wyborców, wszystko to sprawia, że Jarosław Kaczyński na ostatniej, kampanijnej prostej poczuł się pewnie. Nie na tyle pewnie, aby skonfrontować się z głównym kontrkandydatem do fotelu premiera, Donaldem Tuskiem, ale na tyle pewniej aby zgodzić się na rozmowę z Tomaszem Lisem w TVP2.

Jak podaje TNS OBOP, wczorajszy odcinek "Tomasz Lis Na żywo" cieszył się stosunkowo dużą oglądalnością. Mocno napiętą rozmowę Lisa z Kaczyńskim oglądało ok 3,2 mln widzów. Rozmowę napiętą, gdyż powszechnie wiadomo, że redaktor naczelny tygodnika Wprost i prezes Prawa i Sprawiedliwości nie darzą siebie sympatią. Dlatego też komentatorzy polityczni przed programem zgodnie twierdzili, że to ostatni płotek do przeskoczenia dla Jarosława Kaczyńskiego na drodze po wygrane wybory, bo jak potwierdził sam prezes PiS w rozmowie z Tomaszem Lisem - do debaty z Donaldem Tuskiem nie dojdzie.

Jak poradził sobie Jarosław Kaczyński? Zdania dziennikarzy i komentatorów są podzielone. Z jednej strony opinia publiczna zarzuca brak dziennikarskiego obiektywizmu, krytykując Tomasza Lisa za agresywną postawę (Kampania wyborcza Na żywo komentarze po debacie). Prowadzącemu udało się kilka razy wyprowadzić Kaczyńskiego z równowagi, ukazując "prawdziwą naturę" prezesa, który do tej pory prowadził łagodną kampanię (np. rozmowa o Angeli Merkel albo o debacie z Tuskiem). Tomasz Lis próbował więc głównie "ściągnąć maskę" Kaczyńskiemu. Z drugiej strony Kaczyński bronił się całkiem nieźle przed atakami redaktora. Momentami lekceważący stosunek wobec prowadzącego oraz wytykanie mu braku obiektywizmu zapewne mógł spodobać się fanom prezesa. Podsumowując, żadna strona nokautu nie zadała. Czy jednakże dzięki rozmowie, Kaczyńskiemu udało się osiągnąć swój cel spotkania, jakim było zdobycie głosów niezdecydowanych wyborców? Wątpię.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz