czwartek, 11 sierpnia 2011

Kampania wyborcza czy informacyjna?


Lipiec 2011. Beztrosko spaceruję po swoim rodzinnym mieście w piękny, wakacyjny dzień. Nagle coś przysłania opadające na mnie promienie słoneczne. Czy to mogą być...? Nie, niemożliwe. Przecież wybory dopiero na jesień. A jednak, billboardy! Na pierwszym napotkanym "duża głowa" nakłania moją skromną osobę na "odważne decyzje". Premier Kaczyński? Czyżby rząd Donalda Tuska otrzymał wotum nieufności, a premierem został prezes PiS? Mijam kolejny billboard na mieście, tym razem Sojusz Lewicy Demokratycznej "informuje" mnie o swoim programie, który mogę znaleźć na podanej stronie internetowej. Czyżbym przespał początek kampanii wyborczej? 
Prawda wygląda inaczej. Partie Jarosława Kaczyńskiego i Grzegorza Napieralskiego rozpoczęły tzw. kampanię informacyjną (nie mylić z kampanią wyborczą). Akcji billboardowej PiS towarzyszyły również spoty w radio i telewizji krytykujące Donalda Tuska i działania rządu (np "Słowa prawdy"). Jaka jest różnica pomiędzy kampanią informacyjną a kampanią wyborczą? Partie polityczne i osoby publiczne nie mogą prowadzić tzw. kampanii informacyjnych, jeśli nie są one wolne od elementów agitacji wyborczej - stwierdza Państwowa Komisja Wyborcza. PKW dodaje, że zgodnie z obowiązującą ordynacją wyborczą kampania wyborcza rozpoczyna się z dniem zarządzenia wyborów, a przed tym partie powinny powstrzymać się od podobnych działań. Rzecznicy PiS (Adam Hofman) i SLD (Tomasz Kalita) zgodnie zapewnili, że ich akcje mają jedynie charakter informacyjny i nie ma w nich elementów agitacji wyborczej. Sekretarz PKW Kazimierz Czaplicki kontruję, stwierdzając, że prowadzona przez niektóre partie kampania informacyjna narusza prawo wyborcze. W konsekwencji, zaznaczył - PKW może odrzucić sprawozdania finansowe partii, które ją prowadzą. To z kolei może spowodować utratę subwencji z budżetu państwa. Tak więc, konsekwencje partie mogą ponieść dopiero po wyborach (komitety wyborcze są zobowiązane do złożenia w PKW sprawozdania finansowego w terminie 3 miesięcy od dnia wyborów). PKW nie ma w tej chwili innych środków oddziaływania na partie polityczne i przed wyborami nie może w żaden sposób zareagować na podobne działania. Pytanie brzmi, czy utrata pieniędzy z budżetu państwa zmartwi "premiera" Jarosława Kaczyńskiego po wygranych wyborach?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz