 |
| Donald Tusk |
Donald Tusk włącza się w kampanię i od razu zaczyna od ciężkiego kalibru. Premier proponuje Jarosławowi Kaczyńskiemu serię debat telewizyjnych pomiędzy ich partiami.
Miałyby one ruszyć za dziewięć dni, w poniedziałek i odbywać się codziennie. W ostatniej debacie, będącej podsumowaniem cyklu, mieliby spotkać się Donald Tusk i prezes PiS Jarosław Kaczyński, czyli jak stwierdził premier, szefowie dwóch najwiekszych ugrupowań, które "mają największe szansę w wyborach".
Ten pojedynek rozstrzygnie się między PO i PiS. Jestem przekonany, że to leży w interesie zarówno obywateli, jak i PiS-u – bo nie ma lepszej okazji, niż taka bezpośrednia debata, co się podoba, a co się nie podoba w Polsce - stwierdził Tusk. Dodał również, iż ma nadzieję, że Jarosław Kaczyński "nie ucieknie od tej debaty". Ciekawe zagranie premiera, który z jednej strony rzucił rękawicę szefowi PiS, nie dając mu możliwości odrzucenia wyzwania (spoty PiS jasno pokazują odważnego przywódcę, który nie może stchórzyć przed debatą), z drugiej zaś strony świetnie zmarginalizował znaczenie innych partii, pokazując, iż w Polsce liczą się tylko Platforma i Prawo i Sprawiedliwość. Ponadto debaty te mogą poprawić sytuację partii rządzącej po słabym starcie kampanii wyborczej.
EDIT:
Jarosław Kaczyński przyjął wyzwanie Donalda Tuska, zgadzając się na serię debat telewizyjnych pomiędzy PO a PiS. Równocześnie zapewnił, że odwagi mu nie brakuje: Jeśli chodzi o odwagę, to panie premierze, dzisiaj odwagą jest to, by spojrzeć w oczy kobiecie, która - by wysłać swoje dziecko do szkoły, musi iść po kredyt do banku. Niech pan spojrzy - zachęcał prezes.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz